Chwyt marketingowy

Klienci sieci taksówkowych Barbakan, Wawel i Partner czują się wystrychnięci na dudka. Wielka reklama na drzwiach samochodów informuje o 30 proc. rabacie – pisze Gazeta Krakowska. Dopiero po wnikliwszym przyjrzeniu się, można dostrzec drobny druczek. Klient dowie się z niego, że w ciągu dnia upust wynosi 10 proc., a na nocny kurs - 20 proc. Kiedy w takim razie może dostać reklamowane 30 proc. upustu?



Sprawą zajął się dziennikarz Gazety Krakowskiej. Według jego rozmówców, klienci myślą, że otrzymają 30 proc. rabatu.  W prasie, na billboardach oraz na samochodach widnieje informacja o takim właśnie upuście. Okazuje się, że klient dostaje 10 proc lub 20 proc. rabatu a 30 proc to jedynie suma 10 + 20 i nie ma nic wspólnego z rabatem.

 

Klienci uważają, że to nieuczciwe. Stanisław Grzybowski, prezes sieci Barbakan nie ma sobie nic do zarzucenia. Taki jest marketing firmy i tyle. - Reklama jest bardzo czytelna i nie wprowadza nikogo w błąd - upiera się. - Opracowywał ją sztab grafików. Nie widzę problemu, jakoś nie mamy nawału skarg - twierdzi.
- Suma rabatów, jakie może uzyskać klient, jadąc naszą siecią, daje 30 proc. To taki chwyt marketingowy. Ale we wszystkich sklepach robi się tak samo i nikogo to nie razi. Nasi klienci czują się wprowadzani w błąd - zaznacza Stanisław Góra, prezes Taxi Wawel w rozmowie z Gazetą Krakowską. Podobną taktykę stosuje radiotaxi Partner.

Kontrolę nad taksówkarzami sprawuje urząd miasta. Może cofnąć licencję, złożyć wniosek do sądu grodzkiego o ukaranie, jeśli taksówkarz zawyżył opłatę. W tym przypadku jest jednak bezradny. - Klient nie dostał rabatu w takiej wysokości, w jakiej mu się wydawało, po pobieżnym odczytaniu reklamy - zauważa Wiesław Szanduła z magistrackiego wydziału ewidencji pojazdów i kierowców.

- Zawierała ona dodatkowe, rzetelne informacje, tyle, że napisane drobną czcionką. To nieuczciwa praktyka, ale nie ma uregulowań dających prezydentowi prawo do kontrolowania korporacji - ubolewa.
Uprawnienia takie ma Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Marek Szarzyński, radca prawny krakowskiej delegatury UOKiK wyjaśnia, że w sytuacji, gdy rzeczywisty rabat wynosi 10 proc. w dzień i 20 proc. w nocy, umieszczanie informacji o 30 proc. rabacie może być uznane za wprowadzanie konsumentów w błąd.

- Takie działanie może być zakwalifikowane jako nieuczciwa reklama, a to może naruszać przepisy ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji i ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym - mówi. - Gdy dostaniemy zawiadomienie w tej sprawie, zbadamy, czy doszło do złamania prawa. Jeśli tak, przedsiębiorcom grożą kary w wysokości do 10 proc. przychodu.


 

Zaloguj się



Reklama

Jakiej marki samochodem jeżdzisz?